Lekkoatletyka a biznes

Za nami Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020 i olbrzymi, na swój sposób nieoczekiwany, sukces polskich sportowców zmagających się w rozmaitych dyscyplinach lekkoatletycznych. Trzecie miejsce na lekkoatletycznym podium, 9 medali w tym 4 złote, niezapomniane chwile radości budujące nasze poczucie przynależności i przekonanie, że „Polak potrafi”.

Lekkoatletyczne analogie

Szukając analogii między tą niezwykle wymagającą dyscypliną sportową i sukcesami naszych olimpijczyków, a rozwojem i biznesem, natrafiam na niezwykle interesujące i inspirujące tropy. Osobiście w „lekkiej” urzeka mnie:

  1. Otwartość, bezpretensjonalność i prawdziwa pasja osób tworzących środowisko LA w Polsce. W szczególności – promujących lekkoatletykę jako sport łączący ludzi. Dający możliwość zagospodarowania czasu i energii młodzieży, odciągnięcia jej od (sic!) pułapek Internetu i nauczenia satysfakcji płynącej z pracy nad sobą i współpracy z innymi.
  2. Dostępność tej niezwykle rozwojowej i zrównoważonej dyscypliny sportowej. Wystarczy para butów i można zaczynać. Godzinne treningi 1-2 razy w tygodniu na dobry początek, by osiągnąć pierwsze rezultaty. Równość szans w walce z samym sobą i dążeniu do mistrzostwa.
  3. Wybór – kilkadziesiąt sportów lekkoatletycznych, przez które każdy może kroczyć odkrywając swoje możliwości. Rozwijać się – wbrew stereotypowi samotnego biegacza – pracując w zespole. Zacząć jako sprinter, przejść do biegów długodystansowych, by wylądować w „piaskownicy” dla skoczków czy „polecieć” za młotem. Pokonywać lekkoatletyczną podróż w zależności od swoich predyspozycji, motywacji, posiadanego czasu i dostępności infrastruktury treningowej – w jedyny, unikalny, autorski sposób.
  4. Motywacja, entuzjazm i radość po każdym, nawet drobnym sukcesie, wynikające z odpowiedniej struktury sportowej rywalizacji. Wielość poziomów (od lokalnego po międzynarodowy), kategorii wiekowych (od U12 do U20 i kategorii seniorskich), dyscyplin i wydarzeń, podczas których lekkoatleci mogą szlifować swój warsztat, spotykać się z innymi sportowcami i „podnosić poprzeczkę”.
  5. „Last but not least…” – wielowiekowa tradycja tej unikalnej dyscypliny, zakorzeniona również w niesamowitych historiach sukcesów polskich lekkoatletów, których możemy podziwiać, podpatrywać i wykorzystać do inspirowania kolejnych pokoleń sportowców. Tych osiągających sukcesy na największych sportowych arenach i tych, których osiągniecia pozostaną ich tajemnicą.

Analogii sportowych w biznesie można z powyższej skromnej analizy wyprowadzić pewnie wiele. Chociażby taką, że każdy przedsiębiorca zdaje się być.. lekkoatletą. Często anonimowym bohaterem, który wkraczając na biznesową arenę szuka dyscypliny, która pozwoli mu najlepiej wykorzystać swój potencjał i odnaleźć motywację, by walczyć z przeciwnościami losu i swoimi własnymi ograniczeniami w drodze po najwyższe laury.

Od sukcesu do systemu

Wielki „szacun” dla naszych medalistów olimpijskich, trenerów, społeczników, lekkoatletów i wszystkich osób wspierających tę – ciągle niszową w naszym 40-milionowym kraju – wszechstronną dyscyplinę sportową. Popieramy apele tych, którym „królowa sportu” jest szczególnie bliska i zastanawiamy się, co my – „zwykli ludzie” – możemy zrobić, by ten olbrzymi sukces przekuć na system, który zagwarantuje dalszy rozwój LA w Polsce i da możliwość uczynienia z niej naszego narodowego dobra i wyróżnika.

To wielka szansa rozwoju na wielu płaszczyznach – sportowym, edukacyjnym, społecznym i biznesowym – którego zwieńczeniem mogą być niepowtarzalne i wywołujące niewymuszone łzy wzruszenia chwile takie, jak chociażby ta:

Udostępnij artykuł:
Przemysław Skrzek
Autor:

Przemysław Skrzek

Przedsiębiorca i edukator
Przedsiębiorca i specjalista w branży IT, executive manager, praktyk nowoczesnych metod zarządzania. Pomysłodawca i animator wrocławskiego klastra firm informatycznych ITCorner. Certyfikowany menedżer, trener i coach biznesu, a także muzyczny… multiinstrumentalista.
wróć do góry