W zaufaniu…

Dzielimy się na gorąco emocjami, które towarzyszą nam w następstwie trzeciego już Kongresu ITCorner, tym razem zatytułowanego „Firma odporna na turbulencje”. Ślemy wielkie wyrazy uznania dla organizatorów, prelegentów, zespołu ITCorner i wszystkich tych, którzy wierzyli, że się uda – także uczestników, którzy wypełnili poznańskie forum kongresowe po brzegi.

Podczas wydarzenia rozmawiam z Przemkiem Skrzekiem, moim partnerem w LEANSPIN i przyjecielem od czasu, kiedy idea ITCorner połączyła nasze biznesowe drogi. Od ponad roku współpracujemy w ramach Komisji Rewizyjnej stowarzyszenia, „porządkując” fundamenty tej niecodziennej i nieustannie rozwijającej się organizacji.

Maciej Gawlik: – Przemek, podczas Kongresu usłyszeliśmy wiele fantastycznych prelekcji. Miałeś przyjemność zamknąć dzień, pełen niezwykle ciekawych biznesowych „lessons learned”, krótkim podsumowaniem działalności ITCorner, patrząc na nią z perspektywy człowieka, który towarzyszy naszej organizacji od pierwszego dnia jej istnienia.

Przemysław Skrzek: – Dziękuję, faktycznie, mam ten niesamowity przywilej bycia w ITCorner – współtworzenia i kibicowania jego rozwojowi – od „day one”. Była późna wiosna 2012, prawie dokładnie 10 lat temu, gdy wybrałem się z parą moich dobrych przyjaciół na spacer do Parku Szczytnickiego we Wrocławiu i tam na ławce objawił się nam pomysł, który natychmiast postanowiliśmy ubić jako niedorzeczny [śmiech…].

Ale pomysł ubić się nie dał i oto jesteśmy tu – na trzecim Kongresie ITCorner [przyp. – poprzednie odbyły się w 2017 i 2019 roku]. Po pandemii, po rosyjskiej agresji na Ukrainę – znowu możemy spotkać się razem. To też niesamowite, że w od ostatniego Kongresu idea ITCorner wyszła z Wrocławia na świat. Jesteśmy dziś w Poznaniu, mamy możliwość posłuchania mądrych ludzi, pogawędzenia w atmosferze absolutnej życzliwości i otwartości, a także zobaczenia z bliska pięknie rozwijającej się itcornerowej społeczności w stolicy Wielkopolski i doświadczenia prawdziwego „ducha” ITCorner – bezcenne! Gratuluję organizatorom dzisiejszego wydarzenia odwagi, konsekwencji i wiary, że idea zbliżania ludzi do siebie jest warta wysiłku i pielęgnowania.

Dziś wystąpiłeś w nowej roli – po latach spędzonych w zarządzie ITCorner, zmieniłeś „pozycję”, na której grasz w itcornerowej drużynie.

Mam dziś przyjemność reprezentować Komisję Rewizyjną, która jest chyba najmniejszym i najmniej znanym z bytów ITCorner. Zazwyczaj pojawia się w kontekście coroczengo walnego zebrania członków stowarzyszenia, gdy trzeba kogoś do Komisji – trochę „z łapanki” – wybrać….

Gdy podzielamy te same wartości, dzieją się magiczne rzeczy, które często wychodzą poza ramy ITCorner…

Na pierwszy rzut oka, Komisja wydaje się byc bezużyteczna, bo nie ma czego rewidować. Przecież od lat działamy na pełnym zaufaniui i chyba dlatego Komisja ciągle … szuka swojej tożsamości. Pracujący w niej ludzie działają „na tyłach”, niemniej jednak w ostatnim roku wykrystalizowała się nam wizja, że Komisja mogłaby skupiać się na trzech niezmiernie ważnych aspektach każdej organizacji – fundamentach formalnych, transparentności finansowej i kulturze organizacyjnej. Stało się tak, bo jest nas trzech, choć w tym roku, wzorem zarządu, zaczęliśmy budować „gabinet cieni”, by wprowadzić mechanizm rotacyjnoci członków Komisji i poszerzyć jej skład. Są jeszcze wolne miejsca – zapraszamy;-)

Jaki projekt ostatnio „procesuje” Komisja?

W ITCorner jest sporo wiedzy, historii i „czucia”, które przekazywane są z ust do ust lub przez… osmozę ;-). Mamy Slacka, statut, sporo dokumentów operacyjnych, ale jak w nich opisać unikalnego ducha ITCorner? Początkowo pomyśleliśmy o stworzeniu czegoś na kształt kodeksu etyki –  tu duży ukłon dla Tomka Szarka, którego dziś z nami nie mogło być – który sięgnął po wzorce z innych tego typu organizacji i włożył je w piąkną, prawniczą, ale bardzo „ludzką”, formę. Gdy już powstał szkic, nagle przyszła nam do głowy myśl, że to może być nie tylko kodeks. Że może to być coś, co poza zasadami, pokaże także naturę naszej organizacji.

Co jest tym spoiwem? Co różni ITCorner od innych organizacji zrzeszających przesiębiorców?

Okazało się, że tym czymś są… wartości. Czymś, co z jakiegoś magicznego powodu sprawia, że jedni czują się w ITCorner lepiej, a inni… mniej ;-). Że z jakiegoś powodu, gdy robimy coś razem – gdy podzielamy te same wartości – dzieją się magiczne rzeczy, które często wychodzą poza ramy naszej organizacji. Wartości, które z jednej strony są uniwersalne i dzięki temu potrafią łączyć z natury różnych ludzi i zrzeszone firmy, a z drugiej – być dla nas charakterystyczne, unikalne i bezdyskusyjne.

I tak kodeks zmienił się w „konstytucję” – przygotowaliśmy jej wersję roboczą, próbując te wartości jakoś sensownie nazwać. Na liście pojawiły się szacunek, rzetelność, uczciwość, transparentności, współpraca…. A na ich czele – jako wartość nad wartościami – uważaj: zaufanie! Czyli coś, co sprawia, że spotykając innego członka ITCorner, będziesz skłonny założyć, że przywita Cię szczerą intencją, a nie chęcią zrobienia czegoś przeciw Tobie lub wykorzystania Ciebie do swoich celów.

Okazało się to być lekarstwem na nasze pierwotne rozterki ze spaceru po wrocławskim Parku Szczytnickim przed dziesięciu laty. Zaufanie – wspólny mianownik wszystkich działań naszej organizacji – idea, która w dzisiejszym świecie broni się sama. Mega rzecz. Dziękuję wszystkim, którzy podzielili się swoim feedbackiem do Konstytucji, deklaracją pomocy przy jej dopracowaniu i wypuszczeniu na światło dzienne. Zapraszamy, będziemy nad nią wspólnie pracować.

Swego czasu wypracowaliśmy w ITCorner cztery fundamenty, które definiują charakter podejmowanych przez nas działań. Czy one także korespondują z Konstytucją ITCorner?

Tak, zdecydowanie, to klucz do zrozumienia naszej działałności. Poznawanie się, wymiana doświadczeń, wpływ na otoczenie i …. taki „enfant terrible” w tym zacnym gronie – FUN! Dlaczego „fun”, dlaczego „fun” działa? Podczas warsztatów, które zdarza mi się prowadzić, robię czasami proste ćwiczenie. Proszę uczestników, by wzięli coś do pisania, a następnie – zupełnie bez zastanowienia – wypisali kilka wydarzeń, które najbardziej zapamiętali ze swojego dotychczasowego życia.

Zazwyczaj większość z nas podaje bardzo podobne odpowiedzi. Na pewno jest coś o szkole, bliskich, egzaminach, „pierwszym razie” czy czasem, trudnych chwilach. Badania pokazują, że zapamiętujemy najmocniej to, co jest osadzone w szerszym kontekście, co potrafi przebić się przez pokusę naszych mózgów, by dane zdarzenie wrzucić w otchłań niepamięci. Do kluczowych okoliczności sprawiających, że dane wydarzenie, relacja czy doświadczenie zostają z nami na dłużej, należą:

  1. Uniesienie – np. silne emocje, doznania sensoryczne, przeżywanie.
  2. Duma – m.in. awans, postęp, docenienie, szczególne osiągnięcia w oczach innych.
  3. Jedność – poczucie wspólnego celu, współodczuwanie, kontakt z innymi ludźmi.
  4. Szok – złamanie schematu czy „status quo”, dysonans poznawczy, nowe doświadczenia.

To tłumaczy, dlaczego – pośród rozmaitych wydarzeń ITC – bardzo mocno zapadają nam w pamięci rejsy żeglarskie czy tak niecodzinne spotkania, jak dzisiejszy Kongres. Jesteśmy razem, łączą nas silne pozytywne emocje, doświadczamy czegoś nowego, czasem pojawia się dysonans poznawczy – coś, co wydawało nam sie być z natury inne. Często też towarzyszy nam duma – z osiągnięć własnych, naszych kolegów, nas jako organizacji. „Fun” jest naturalnym katalizatorem takich okoliczności i dlatego robienie „fajnych” rzeczy w ITCorner jest… podwójnie fajne.

Mówiłeś o tym podczas wystąpienia, ale jego zakończenie miało dość nieoczywisty charakter.

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że na tego typu imprezy staram się zazwyczaj przemycić jakiś element muzyczny. Bierze się to z faktu, że jestem wielkim entuzjastą grania w zespole i edukacji muzycznej, a co więcej – bardzo mnie inspirowały historie rodzinne, w których mój tata – w czasach „głębokiego PRLu” – w podobny sposób umilał życie swoim współpracownikom, grając na akordeonie m.in. podczas hutniczych barbórek. 

Zaufanie to wspólny mianownik wszystkich działań naszej organizacji – idea, która w dzisiejszym świecie broni się sama!

Ponadto, dziś obchodzimy międzynarodowe Święto Muzyki, więc okoliczności są tym bardziej sprzyjające. A co więcej, są na sali ludzie, którzy mnie czasem namawiają, by coś publicznie zagrać. Jednym z nich jest Piotr Płóciennik – „ojciec-założyciel” poznańskiej społeczności ITCorner – któremu za to bardzo dziękuję. Często wspominam wspólne wieczory podczas wcześniejszych dwóch kongresów, gdy przy muzyce działy się rzeczy niesamowite….

Jak to się ma do „turbulencji”, które były motywem przewodnim Kongresu?

Działanie w trudnych czasach wymaga odwagi i nieszablonowego myślenia, często też wręcz zmusza nas do uczenia sie nowych rzeczy. Grałem już publicznie na gitarze, basie, fortepianie, saksofonie, ale… no właśnie… Tym razem postanowiłem kongresowe audytorium namówić na krótkie, wspólne… śpiewanie. „Nie robiliście tego? – Nie szkodzi. Ja też nie…”

Moi nastoletni synowie pewnie nazwali by to „krindżem” [śmiech…], ale co tam… nie potrafiłem tego nie zrobić, choć przyznaję, że przez moment miałem chwile zwątpienia. Wymyśliłem sobie to wspólne śpiewanie na zamknięcie Kongresu na dzień przed wydarzeniem, ale gdy przyszedł „show time”, stałem przez 5 minut przed zamkniętym bagażnikiem samochodu, z którego miałem wyciągnąć rekwizyt w postaci gitary akustycznej i wahałem się, czy to na pewno dobry pomysł.

Koniec końców, po 45 latach życia, spontanicznie odważam się po raz pierwszy stanąć na scenie przed moimi przyjaciółmi z ITCorner, by razem coś prostego zanucić. Efekt w postaci kongresowego „bootlega” można obejrzeć poniżej – dziękuję za wyrozumiałość i… obiecuję nie robić tego więcej ;-).

Maciej Gawlik: – Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Robienie nowych rzeczy jest fajne – to zapamiętałem. Jak Ty chciałbyś podsumować tę historię?

Przemysław Skrzek: – Chciałbym, by po tym spotkaniu pozostało ze wszystkimi jego uczestnikami przesłanie naszego „performancu”, którego słowa da się zamknąć w jednej frazie i trzech gitarowych akordach:

ITCorner / D
Dziś w Poznaniu / C
ITCorner / G
W zaufaniu… / D

Udostępnij artykuł:
Maciej Gawlik
Autor:

Maciej Gawlik

Przedsiębiorca i edukator
Doktor ekonomii, trener biznesu, przedsiębiorca w branży IT. Z zamiłowania i startupowiec innowator, posiadający wieloletnie doświadczenie z zakresu analizy danych i procesów biznesowych, przetwarzania informacji oraz wnioskowania biznesowego w dużych i małych organizacjach.
wróć do góry